Zmiana szablonu, jak widać. Po prostu musiałam, kiedy zobaczyłam ten obrazek. Podpis pod nim brzmiał: You're doing it wrong! (Robisz to źle!). Miłego czytania:)
Usłyszał pukanie do drzwi, a po chwili dziewczęcy głos:
- Nii-sama, mogę wejść?
- Wejdź, Toshi - odparł, wstając z krzesła. Ruszył do drzwi, podczas gdy te się rozsunęły. Ujrzał w nich swoją siostrę. Była naprawdę ładna i tylko o kilka centymetrów niższa od niego. Miała długie czarne i zawsze rozpuszczone włosy oraz duże brązowe oczy. Mały, ale zadarty nosek świadczył o jej uporze. O, tak! Toshi była bardzo uparta. Potrafiła pokazać pazurki. Mimo tego, Byakuya był z niej bardzo dumny. Dziewczyna była bowiem bardzo utalentowana. Wstąpiła do Akademii Shinigami w bardzo młodym wieku i ukończyła ją po 2 latach. Już puścił w niepamięć fakt, że zrobiła to bez jego zgody. W walce wręcz nie miała sobie równych, a w kidou* lepszy był tylko Byakuya. Jeżeli chodziło o panowanie nad zabójcą dusz, to było już gorzej. Kuchiki zauważył, że dziewczyna nie bardzo potrafi nad nim zapanować. Na przykład dzisiaj. I te ataki bólu głowy. Były zbyt częste i zbyt intensywne. A nie wnosiły praktycznie nic.
- Doshite, onii-chan? - głos siostry wyrwał go z zamyślenia. - Masz bardzo smutną minę. Daijobu?
- Hai, Toshi - uśmiechnął się. Miał bardzo ładny uśmiech. Dziewczyna lubiła na niego patrzeć. Odwzajemniła się, ukazując białe ząbki.
- Jak się czujesz? - spytał, wpuszczając ją do środka.
- Już dużo lepiej - odparła, zamykając drzwi. Ruszyła do okna. Oparła się o nie tyłem. - Dlaczego chciałeś mnie widzieć, nii-sama?
- Chodzi o to, co stało się dzisiaj na placu - Byakuya zajął miejsce przy biurku.
- Ach, to... Więc... - zaczęła nieśmiało, usilnie wpatrując się w podłogę.
- Toshi - rzekł brat stanowczo. - Czym było to... coś?
- Nii-sama! - spojrzała na niego oburzona. - Jak możesz nie wiedzieć? Przecież to był feniks!
- Tak, wiem - westchnął. - Ale skąd się tam wziął?
- Saa* - zawstydziła się. - Zapomniałam spytać.
- Yoshi. W takim razie powiedz mi, o czym rozmawialiście?
- Powiedziała, że nazywa się Soukyoku i feniks to jej prawdziwa forma. I jeszcze, że muszę dużo trenować - wyrzuciła z siebie i spojrzała na brata.
- Soka* - odparł spokojnie. Sprawiał wrażenie, jakby go to nie poruszyło. "Jakby wiedział, że coś takiego się wydarzy" pomyślała, marszcząc brwi. - A czy coś ci się śniło?
- He? - palnęła niezbyt inteligentnie.
- Spałaś kilka dobrych godzin. Czy miałaś jakieś sny?
- Hmm... Iie, nii-sama - odparła trochę za szybko.
- Hontoni*? - spojrzał na nią badawczo.
- Hontoni, onii-chan - Toshi czuła, że się czerwieni. - Ale jak tylko sobie przypomnę, natychmiast dam ci znać.
- Dobrze. - wydał się usatysfakcjonowany taką odpowiedzią. - Możesz odejść.
- Hai. - ucałowała go w policzek, co wywołało jego uśmiech. Zadowolona dziewczyna ruszyła do drzwi.
- Oi*, zajrzyj do Hisany. Bardzo się martwiła o ciebie - powiedział, gdy Toshi wychodziła.
- Ha~i. Nie przepracuj się, onii-chan - rzekła zasuwając drzwi.
- Tutaj jesteś! - usłyszała za sobą. - Wszędzie cię szukałam.
- Hisana-dono!
- Powinnam się domyśleć, że będziesz u brata. Chodź, przygotowałam ci coś pysznego, co pozwoli zapomnieć o dzisiejszym incydencie.
Toshi uśmiechnęła się i ruszyła za kobietą.
Od dwóch godzin przewracała się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Po raz pierwszy okłamała Byakuyę. Z tego powodu gryzło ją sumienie. "Soukyoku powiedziała, żeby nic nikomu nie mówić. Nawet bratu". Westchnęła i wyszła na zewnątrz. Nocne spacery były ulubionym zajęciem głowy rodu Kuchikich. Toshi często mu towarzyszyła. Miała cichą nadzieję, że spotka brata również dzisiaj.
Szedł w zamyśleniu. Nie czuł się najlepiej. Oszukiwanie siostry nie należy raczej do czegoś, czym można się szczycić. Wiele by dał, by móc z nią szczerze porozmawiać. Ale nie mógł złamać słowa danego dziadkowi. Obiecał, że nic jej nie powie, dopóki sama sobie tego nie przypomni.
- Przeklęty Kisuke... - wyszeptał Kuchiki ze złością. To była wina Urahary, był tego pewien. To przez niego Toshi... została zraniona. Jego ukochana nee-san*.
- Wiedziała, że cię tu spotkam, onii-chan! - usłyszał. Podniósł wzrok. - Doshite, onii-chan? Znowu masz tą smutną minę...
- Iie - odparł, śmiejąc się z zakłopotaniem. - Daijobu.
-Hontoni?
- Hai, hai. Dlaczego nie śpisz? - spytał, zmieniając temat.
- Chciałam z tobą porozmawiać - odrzekła, chwytając go pod ramię.
- O czym?
- Przypomniał mi się ten sen i... - zawahała się.
- Tak, Toshi?
- Heh... Kim jest Urahara Kisuke? - dziewczyna spojrzała pytająco na brata.
- Był jednym z kapitanów Gotei 13 - odparł chłodno. Zdziwił ją ten ton. Pierwszy raz odezwał się do nieg w ten sposób. Poczuła się nieswojo. - Śnił ci się? - spytał tym samym tonem.
- Iie - skłamała. - Śniła mi się Yoruichi-san. Wspominała o nim. Byłam ciekawa, kim jest. Nie lubisz go?
- Nie darzę go sympatią - odparł po chwili, jeszcze chłodniej niż przedtem.
- Naze*? - spytała.
- Długa historia.
- Do świtu jeszcze daleko - Toshi nie dawała za wygraną.
- Co dokładnie ci się śniło? - zbył ją ozięble.
- Jakaś kobieta - westchnęła zawiedziona - rozmawiająca z Yoruichi-san, potem jakieś przebłyski.
- Jakie?
- Saa - stęknęła. - Soi Fong taicho, Aizen taicho i mnóstwo ludzi, których nie znam, chyba.
- Co masz na myśli?
- No, bo niby ich nie znam, ale mam o nich sny. Coś, jakby wspomnienia. I ta kobieta. Wydaje się dziwnie znajoma...
- Jak wyglądała?
- Praktycznie wygląda, jak ja. Tylko jest o wiele starsza ode mnie i ma dziwne oczy.
- Nani? - spytał, wstzrymując oddech.
- Jedno oko ma zielone, a drugie brązowe.
Byakuya nic nie odpowiedział. Przecież obiecał, że nie piśnie słówkiem. "Kuso*!" zaklął w myślach.
- Onii-chan? - zagadnęła Toshi po chwili.
- Tak?
- Opowiedz mi o tym Kisuke. Mówiłeś, że był kapitanem Gotei 13...
- Nie będę o nim rozmawiać - przerwał jej oschle.
- Demu*... - dziewczyna przystanęła zawiedziona.
- Oyasumi nasai*, Toshi - odparł, nie zwalniając kroku.